20gru

Rozmowa wieczorna

Zapodano o 22:14 ø 24 komentarze

Ku potomności i dla przyszłych pokoleń.

Modrzew, 12/20/2009 9:47:33 PM:
zaraz Ci mina zrzednie
Quintasan, 9:48:00 PM:
no dawaj
Modrzew, 9:50:31 PM:
miejsce akcji: tenhou
pierwsza runda:
fajnie, nie?
druga runda!
Quintasan, 9:51:42 PM:
KTO TO KURWA GRA?
Modrzew, 9:51:46 PM:
JA KURWA
Quintasan, 9:51:49 PM:
JAK CHUJ
Modrzew, 9:51:58 PM:
tacgnoL to mój nick
Quintasan, 9:52:15 PM:
chuj, nie wierzę, czitujesz
Modrzew, 9:52:16 PM:
trzecia kurwa runda (protip: spójrz na punktację gracza który jest wschodem)
Quintasan, 9:52:19 PM:
nie możliwe kurwo
Modrzew, 9:52:28 PM:
a nie, to jest czwarta
w trzeciej ktoś tam miał tsumo i zjechał obecny wschód z ostatnich 900 punktów
Quintasan, 9:52:41 PM:
ZERO KURWA?!!?!!?1
ZERO
i kurwa czwarta runda
RINSHAN KAIHOU KURWA
a teraz, kurwa, najlepsze
+75
przebij to
Quintasan, 9:53:39 PM:
ty kurwo
plebsie jeden
wyłącz te czity
T_T
Modrzew, 9:53:55 PM:
niach niach niach

Jak na razie mój osobisty rekord ownowania w mahjonga oraz najbardziej epicka gra z w której brałem czynny udział.


17cze

OMG ZA MOCNE!!!

Zapodano o 21:57 ø 11 komentarzy

Kojarzycie anime K-ON, zwane przeze mnie i Ludka kejonem? Wyczaiłem z tym ostatnim kilka zajebistych filmików na Youtubie. Polecam obejrzeć wszystkie w filmiki w dokładnie takiej kolejności, w jakiej je tu wstawiłem.

Na początku oryginalny ending ww. anime, "Don't say lazy":

Teraz przeróbka, "Don't say Indy":

I na koniec przeróbka w wersji ULTIMATE:

I jeszcze porównanie:


10kwi

No wreszcie!

Zapodano o 11:42 ø 22 komentarze

Trochę późno, bo pewnej pani w pewnym okienku nie chciało się ruszyć czterech liter i wprowadzić moich danych do systemu... no ale cóż. Zgodnie z obietnicą złożoną przeze mnie tydzień temu - przebijam!

Pewnie się ktoś spyta, za którym razem. Ja odpowiem matematycznie:

Liczba moich podejść do egzaminu na prawo jazdy jest liczbą naturalną większą od zera oraz mniejszą lub, w najgorszym wypadku, równą liczbie podejść dowolnej osoby, która przystępowała do egzaminu na prawo jazdy co najmniej jeden raz.

Z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich, którym się udało tak jak mi, oraz jeszcze mocniej tych szczęśliwców, którym się nie udało. BŁAHAHAHAHAHAHA.


02kwi

Epickie Winy Tego Sezonu™

Zapodano o 22:38 ø 11 komentarzy

Od autora: "winy" w tytule czytamy z angielska 'łiny', tak samo jak "zwycięstwa". Żeby mi ktoś czasem z tego nie zrobił polskich "win" (a już w ogóle nie mówiąc o takich "winach" do picia).

Sezon zima 2009 się skończył, a wraz z nim parę serii przeze mnie oglądanych (jak np. Clannad ~After Story~, który w porównaniu do oryginalnego Clannada wypada bardzo cienko). Wśród nich znalazłem dwa tytuły naprawdę godne polecenia.


22sie

Excel Saga!

Zapodano o 19:16 ø 18 komentarzy

Czy jesteś wielkim fanem Azumangi Daioh i na wyrywki znasz wszystko, czym nas raczyła Osaka i jej kamratki? A może uważasz Lucky Star za apogeum idiotyzmu i najbardziej nienormalne anime pod słońcem Słońcem? Przykro mi to mówić, ale a challenger appears. I to taki challenger, który w tej jednej kategorii miażdży wszystkich przeciwników. Panie i panowie, drodzy czytelnicy tego bloga: odkryjmy ponownie wszechświat nienormalności, w czym pomoże nam pewna świetna seria anime - エクセル・サーガ, czyli Excel Saga!

Excel i Menchi

Ostrzeżenie: wyjątkowo, ten wpis nie zawiera spoilerów. Bo takowych nie ma ^^


05lip

Slayers Revolution

Zapodano o 17:23 ø 17 komentarzy

Moje pokolenie, wychowane na kreskówkach w RTL7, potem "bloku animE" (z akcentem na to E) w RTL7, a potem na kreskówkach w TVN7, na pewno pamięta schemat prawie każdego popołudnia: pierwszy leciał Yaiba: Legendarny Samuraj, dwa razy Magiczni Wojownicy i dwa razy Dragon Ball. Albo coś w tym stylu. Skupmy się może na tym środkowym tytule (do dzisiaj nie wybaczam takiego przetłumaczenia tytułu), mam bowiem nowinę związaną z tymże.

Panie i panowie, obywatelki, obywatele, rodacy. To jest wiadomość całkowicie oficjalna; cały świat się raduje od dnia 2 lipca roku dwa tysiące ósmego: zawsze wściekle głodna pogromczyni smoków i demonów, przez-niektórych-ale-tylko-niektórych-nazywana-płaską-jak-deska, pomarańczowowłosa, znana na cały świat jako (a nawet kilka światów) Lina Inverse, powróciła. W czwartej serii anime, znanej szerzej jako Slayers Revolution.

Slayers Revolution
akuma no mimi - demoniczne uszy; akuma no kuchi - demoniczne usta
Kategorie: IMHO, Manga i anime, WOW!

30cze

Gunslinger Girl

Zapodano o 03:59 ø 19 komentarzy

Wspaniałe anime.

Gunslinger Girl

Nie no, recenzja musi się składać z troszkę więcej, niż dwóch słów, prawda? Ale co tu pisać więcej? Gunslinger Girl to prawdziwe dzieło sztuki, z kreską lepszą niż Elfen Lied (sic!), przepiękną muzyką, oryginalną fabułą, wzruszającymi momentami, pozytywnym zakończeniem (tyle że - jak to znajomy ujął - ktoś ginie, nie powiem nawet kto, i jest w to zamieszany Beethoven), porządnym openingiem (serio - pierwszy raz nie psioczyłem na tzw. "prezentację bohaterów", gdyż tutaj była ona nazwana po imieniu) i najlepszym endingiem ever. Nie, serio piszę. Ten pistolet i deszcz... cud miód i orgazm na kółkach.

I jedyne, co boli, to - jak zawsze - nieudolne mówienie innym językiem niż japoński. Tym razem po niemiecku. Tyle że sceny takie są ledwie dwie, a nie - jak w np. D.Gray-manie (na który psioczyłem i będę psioczyć) średnio co 20 sekund.

Podsumowując, ale tak definitywnie: na jakieś 40 ocenionych przeze mnie anime, Gunslinger Girl jest czwartym, które dostaje w pełni zasłużone 10/10. Jeśli oglądałeś, nie możesz się ze mną nie zgodzić. A jeśli nie... przepraszam, co Ty tu jeszcze robisz? Marsz oglądać!

I nie od dzisiaj wiadomo, że najlepsze suby to u KickAssAnime. Dzięki Wam za to!

Kategorie: IMHO, Manga i anime, WOW!

Pewien osobnik ma dom. Ale nie byle jaki dom, tylko dom z jedną kondygnacją ponad parter. I do tego jeszcze płaski dach. A że wielokrotnie wspominał, jak to fajnie siedzieć na dachu o piątej nad ranem, postanowiłem wybrać się do niego z aparatem w celu przeprowadzenia kilku naukowych obserwacji. Noc była praktycznie bezchmurna, więc spodziewałem się ciekawych efektów.

I nie zawiodłem się. Rezultatem tego eksperymentu są zdjęcia. Ładne zdjęcia, piękne zdjęcia, cud miód i orgazm na kółkach. Zapraszam do przeglądania :) Fotki na licencji Creative Commons.

Wschód słońca
Kategorie: Fotki, WOW!

26cze

Soul Eater!

Zapodano o 16:05 ø 22 komentarze

Soul Eater (ソウルイーター) to stosunkowo młode anime - pierwszy odcinek miał premierę 7 kwietnia 2008, a nowe odcinki wychodzą co poniedziałek. Z czym to się je?

Soul Eater

Fabuła

Przyznam się bez bicia: widziałem 5 odcinków D.Gray-mana i nie spodobało mi się. Opening taki sobie, ending beznadziejny, fabuła może i fajna, ale jej realizacja - dno. I do tego cochwilowe wstawki z języka angielskiego ("eksorszisztu", "stoppu") - jedno wielkie ble.

Fabuła Soul Eatera przedstawia się mniej więcej tak: wszystko dzieje się "gdzieś w naszym świecie". No i "gdzieś tam" jest sobie Death City, a w nim siedzi Shinigami-sama. (Tak, to ten na obrazku powyżej) Istnieje też coś takiego jak akademia Shibusen - szkoła dla meisterów (władających bronią) oraz ich broni (które mogą przyjmować "ludzką" formę) (ale naprawdę nie rozumiem, czemu nazwali to akademią). Cała ta szopka jest po to, żeby uniemożliwić odrodzenie się "kishin" - złego demona, który kiedyś tam prawie zniszczył całą Ziemię.

Dość podobne, nieprawdaż? Ale na tym podobieństwa się kończą. Pamiętacie kwaterę główną z D.Gray-mana? Mroczne, wysokie, ponure miejsce, budzące grozę i ogólne zuo. W porównaniu z tym, Shibusen wygląda... no sami oceńcie:

Shibusen

No właśnie. Czy takie miejsce może być mroczne? Wręcz przeciwnie! I na tym opiera się główny urok Soul Eatera - odrzucenie ciemności, zła, zua i mroku. Wszystko jest cukierkowe, wręcz bajkowe. Jak usłyszycie głos Shinigami-sama (i jego charakterystyczne johoho), to zrozumiecie, o czym mówię.

Soul delektujący się duszą

Cała akcja kręci się wobec zadania, które ma każdy meister: wraz ze swoją bronią zjeść 99 "złych" dusz i jedną duszę wiedźmy, żeby przekształcić broń w Kosę Śmierci.

Bohaterowie

Bohaterowie Soul Eater

Idziemy dalej. O ile główni protagoniści, jak Maka Albarn czy Soul Eater są względnie normalni, to dalej jest już sieczka - pomijając naczelny szwarzcharakter, którym jest... no. Black Star - taki klon Naruto i Death the Kid (czytać: "desuzakid-o" :D) - maniakalny fanatyk symetrii (nie omieszka porównać nawet wymiarów biustu swoich broni) to kolejni meisterowie. Idziemy dalej: ojciec Maki, szp. Death Scythe, aktualna "kosa śmierci" (dosłownie i w przenośni) - stara się zaimponować córce i zdobyć jej zainteresowanie, by po minucie iść się napić w knajpie z pięknymi paniami (jest świeżo po rozwodzie).

Pojawia się również dr. Stein (Franken mu na imię) (IMO najciekawsza persona w ogóle), czy Excalibur (tego ostatniego bliżej z Wami nie zapoznam, musicie wytrwać do 9 odcinka - a jest na co czekać!). A i tak wszystkich bije na głowę wiedźma Blair. Ma nawet chatkę w kształcie dynii ;D

Blair

Podsumowując...

Pum-pumpkin pumpkin... Oglądać, bo warto! Tym bardziej, że jest dopiero 12 odcinków, czyli można szybko nadgonić. Do tego anime jest ładne, ma fajny opening, piękną kreskę i w ogóle. W moim osobistym rankingu Soul Eater dostaje mocną dziewiątkę. (z adnotacją, że ocena może ulec zmianie, jako że anime cały czas wychodzi)

PS Jak będziecie oglądać, zwróćcie uwagę na słońce. Mnie to do dzisiaj śmieszy :D

PS2 Żeby się ktoś czasem nie zdziwił - anime wychodzi w poniedziałek, a w środę dopiero jest zsubowana wersja HD na torrentach od Tadashiego. W czwartek ta wersja ląduje na Veoh, a na wersję nie-HD trzeba kilka tygodni poczekać ;)

Kategorie: IMHO, Manga i anime, WOW!

24cze

Launchy

Zapodano o 14:54 ø 10 komentarzy

Do niedawna odpalałem różne rzeczy, namolnie klikając menu Start, potem Wszystkie programy, teraz (dla przykładu) Gry, Lineage II i wreszcie Play Lineage II. Długo trochę to zajmuje i skomplikowane. Film? Dwuklik na ikonce dysku, dwuklik na Filmy, potem katalog filmu (też dwuklik) i dwuklik na pliku. A jak się jeszcze myszką z rozpędu nie trafi we właściwą ikonę, to cała operacja się wydłuża...

I w takich właśnie sprawach z pomocą przychodzą tzw. launchery. Czyli: wpisz kilka liter i wciśnij Enter. Jest tego trochę, można się trochę pogubić, ale ja opiszę jedną - Launchy.

Dlaczego, moim zdaniem, jest takie świetne? Po pierwsze, ładnie wygląda. Skórek w wersji domyślnej jest 5, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby ściągnąć jakąś nową (chociażby z Deviantarta). Tyle że po co - standardowa jest fajna ;) Do tego duże możliwości konfiguracji (zachowanie, klawisze, przezroczystość i takie tam).

O czym więcej napiszę, to możliwość dodawania własnych katalogów połączona z inteligentnym rozpoznawaniem, "o co nam chodzi". Powiedzmy, że chcę sobie obejrzeć 7 odcinek Mahou Sensei Negima. Klikanie, jak już napisałem, to trochę strata czasu. Więc zostaje Launchy... i teraz, zamiast wpisywać [AnCo]Mahou_Sensei_Negima_-_07.avi albo chociaż początek tej nazwy (który jest, nomen omen, dziwny :P) wpisuję sobie po prostu negima7 - a aplikacja sama już znajdzie to, o co mi chodzi. Nawet jeśli nie, to po chwili rozwinie się lista z propozycjami i sam sobie wybiorę. Jest też moduł "samouczenia się", czyli aplikacja/plik częściej otwierany ląduje wyżej na liście propozycji - dla przykładu, na początku musiałem wpisać starcr, żeby pograć w Starcrafta - teraz wystarczy samo s ;)

Kolejna genialna sprawa to wtyczki, a właściwie jedna z nich: Weby. Co ona umożliwia? Po prostu: wpisanie Google, wciśnięcie klawisza Tab i wpisania tego, co chcemy wyszukać. Analogicznie jest z Youtube, Wikipedią, Google Maps, IMDB... co więcej, można dodać nowe wyszukiwarki - na screenshocie pod pozycją 7 jest dodana przeze mnie szukarka dla Ling.pl ;)

Podsumowując, launchery cholernie ułatwiają i przyspieszają pracę na kompie. Jeśli jeszcze nie miałeś z nimi styczności, drogi czytelniku, bezzwłocznie zaopatrz się w najnowszą wersję Launchy (który jest, moim skromnym zdaniem, najlepszym z najlepszych) i sam zobacz, jakie to wygodne :)

Kategorie: IMHO, Technicznie, WOW!

Wszystko zastrzeżone przez Modrzewia, bla bla bla. Podziękowania dla Joggera. Valid XHTML 1.1 i CSS.