Jedna z rzeczy, która mi się w systemach linuksopodobnych okropnie podoba, to magiczny katalog /tmp, który automagicznie się czyści przy starcie systemu. No wiecie - ściągamy megabajty danych, z których skorzystamy tylko raz i o nich zapominamy - genialne rozwiązanie.
W Windowsie natomiast czegoś takiego, o ile się dobrze orientuję, nie ma. Wszystkie ściągnięte pliki domyślnie lądują na pulpicie. Nie muszę mówić, jak po jakimś czasie zaczyna wyglądać, jeśli właściciel komputera jest osobą leniwą (tak jak np. ja)? I tak bym nie powiedział, bo dawno takiego pulpitu u siebie nie widziałem. Jeśli naprawdę nalegacie - zgłoście się do tego pana (i przy okazji poznajcie jego metodę porządkowania desktopu: Ctrl A/Ctrl X/Ctrl V w katalogu "pulpitXXX", gdzie "XXX" to trzycyfrowa liczba ^^').
Zaraz na pewno się jakieś *niksowe fanboje przyczepią, że taki a siaki system jest be, bo nie ma wbudowanego tempa, a Vista to syf. Kij Wam w oko.
Taaaaaak, pamiętam, że prześwietny Unreal Tournament to była pierwsza gra, jaką próbowałem odpalić pod linuksem. Jeszcze za czasów mojej Fedory, której już nie mam (na jej miejscu siedzi Ubuntu).
Dzisiaj, po niezbyt udanej sesji w CS-a, ok. godziny 21, naszła mnie myśl: odpalić UT!
. Najpierw spróbowałem zainstalować przez wine. Zainstalowało się... ale za cholercię nie chciało ruszyć. Cóż. Pogooglowałem w poszukiwaniu instalatora pod linuksa. Znalazłem, odpaliłem... error. Jakaś skopana wersja.
Przez dwie godziny (!) szukałem głupiego, działającego instalatora. A to wymagał GTK1.2, bo z GTK2 już nie chciał chodzić; a to się pluł o jakieś dziwactwa; a to w ogóle się nie uruchamiał. W końcuuuuu... jeden się uruchomił! Hurra! I nawet zainstalował, i nawet bez większych błędów! Mój upragniony UT wylądował sobie w /usr/local/games.
W README pisało, że się uruchamia poprzez wpisanie prostej & rzeczowej komendy ut
. Wpisałem... i, jak to zwykle bywa, nie mógł odnaleźć paru plików, bo ich nie znalazł w lokalnym katalogu ;D Szybko napisałem skrypt uruchamiający, i odpaliłem..........
.....i zaczęło się fragowanie ;P Było nie było - Unreal Tournament rządzi nadal, prawie 8 lat po premierze. I chyba żadna nowa wersja tego nie zmieni. 2003 & 2004 to IMO jakieś genetyczne pomyłki, już nie ma tego klimatu.
Gra chodzi bardzo ładnie, bardzo rzadko się tnie :P Większych problemów nie odnotowałem, może poza faktem lekko zdeformowanych dźwięków - ale to akurat szczególik... Coś mi się wydaje, że całość działa trochę szybciej niż pod Windowsem, nawet nie trzeba fov 120
wpisywać, żeby rozgrywka była szybka. Dziwnie (to znaczy fajnie :P)
Niektórzy korzystają z Linuksa na codzień, a z Windowsa do grania. U mnie jest dokładnie odwrotnie - z Windowsa korzystam na codzień, a z Linuksa do grania... :D Nie ma to jak satysfakcja, że gra, po dwóch godzinach szukania & dłubania, wreszcie działa, i to jak działa, o! I wreszcie mogę się pochwalić, że mój linuch to nie tylko element dekoracyjny, o! :P
PS Granie w okienku to masochizm, kursor może wyjechać poza okno i tracimy kontrolę nad postacią. No ale potrzebowałem paru skrinszotów wraz z GNOME w tle, żeby nie było, że fake jakiś :P
PS2 Czy ktoś jest chętny na małe fragowanko? :>
Update, dla wikiyu:
Jak zainstalować UT pod Ubuntu :P
- Upewniamy się, że płyta z UT jest w napędzie CD-ROM, a sam napęd jest zamontowany.
- Ściągamy tę instalkę (5.9 MB) (OBOWIĄZKOWO prawoklik i "Zapisz element docelowy jako...").
- Przechodzimy do katalogu, gdzie pobraliśmy plik, i wykonujemy następujące polecenia:
- chmod +x ./ut-install-436.run
- sudo ./ut-install-436.run
- Zostawiamy wszystkie pola domyślnie (albo zmieniamy, zależnie od woli) - gra powinna wylądować w /usr/local/games/ut.
- Wydajemy polecenie sudo chown -R user.user /home/user/.loki, oczywiście zamieniając user na nazwę naszego użytkownika.
- Przechodzimy do jakiegoś katalogu, np. /usr/local/games/ut, tworzymy plik UnrealTournament i wklejamy:
- #!/bin/bash
- cd /usr/local/games/ut/System
- ./ut-bin
- Teraz chmod +x /usr/local/games/ut/UnrealTournament.
- Tworzymy
skrótaktywator na pulpicie i cieszymy się grą ;)
Wszystko powinno działać (mi przynajmniej działa); jeśli gdzieś się rypłem, proszę o wybaczenie i zwrócenie uwagi w komentarzach.



