
I jak mi ktoś za chwilę wyjedzie, że bazy danych są proste, to strzelę w łeb. Z Hanną i Zygmuntem nic nie jest takie proste, jakie mogłoby się wydawać.

Do dyskretnej z Papierosowem toto się nie umywa, no ale zbyt dużego wyboru nie miałem...
Nie pisałem nic przez ostatnie 4 miesiące, albowiem byłem zajęty developingiem (bynajmniej nie web) aplikacji, która ma szansę przetasować rynek programów do obsługi grafiki rastrowej i oderwać kawałek tortu należnego Photoshopowi. W chwili obecnej szukam inwestora, który będzie finansował proces twórczy całego projektu.

A oto i obrazek stworzony za pomocą tejże aplikacji:

To tak żebyście nie zapomnieli, że jeszcze istnieję, najwierniejsi czytelnicy tego bloga, mordy Wy moje. Postaram się jeszcze coś w międzyczasie napisać, ale nie liczcie na wiele - te studia są takie wyczerpujące...
Jeśli wiesz, do czego nawiązaniem jest pierwszy akapit tego wpisu, wygrywasz talon na balon i dwa korniszony.
W napięciu i z niepokojem oczekuję na wyniki grając sobie w Warlight (jeśli też masz sesję i chcesz ją pomyślnie ukończyć - nie patrz w spoilera :))
Aktualizacja: po 4 godzinach stania w niepewności po wpis (bo Papierosow zamiast kolejki FIFO stosuje LIFO, czyli swojski stos) oznajmiam co następuje: ukończyłem pierwszy rok studiów, zaliczyłem wszystko co miałem do zaliczenia i w związku z tym idę się bezczelnie opierdalać (a nie jak do tej pory - po kryjomu).

Analiza to było izimodo - dyskretna z Papierosowem, to jest to!
I zabawny fakt: nawet jeśli nie zdam tego co mi zostało do zdania (czyt. dostanę 2), średnią i tak będę miał wyższą niż w poprzednim semestrze.

Mam mnóstwo zajebistych pomysłów i chęć ich zrealizowania - akurat wtedy, gdy jest sesja. I wiem, że po sesji już mi się nie będzie chciało...


