
Yatta! Teraz już oficjalnie jestem totemo totemo sugoi nipponjin i mam papiery na używanie w zdaniach kawaii wstawek oraz utaimasowanie nihońskich aniuta, uguu~ LOL SO RANDUM XD desu~
Pozdrowienia i podziękowania dla:
- Mizuu - która się ze mną użerała i która zaliczy rejdża jak zobaczy tytuł tego wpisu,
- Robo - który wisi nam sushi,
- pewnych dwóch niewiast - za mile spędzony czas egzaminu (posłałbym Wam smsy z pytaniem jak poszło, ale Heyah zdziera 14 gr za wiadomość),
- jakiejś nieznanej mi laski, która na egzaminie 3/4 włosów miała pofarbowane na czarno, 1/8 na różowo, a 1/8 utlenioną - do dzisiaj służysz mi za przykład czego nie powinno się robić z włosami :*
- tych, co podchodzili do tego egzaminu drugi raz, bo za pierwszym nie zdali po półtora roku nauki - HAHAHA OH WOW.

Pierwsze od góry umożliwia bezproblemowe kupowanie napojów będących mieszaniną napoju właściwego i etanolu.
Drugie od góry umożliwia nabijanie się z osób, które 1) nie zdały, lub 2) nie zdały za pierwszym razem.
Trzecie od góry umożliwia poruszanie się środkami transportu miejsko-państwowego ze zniżką nawet do 50%.
Kolejny kawałek plastiku w portfelu oznacza kolejny powód do lansu.
W dniu dzisiejszym dostałem papierek oficjalnie potwierdzający moją przynależność do "średniaków", czyt. osób z wykształceniem średnim.
Innymi słowy: tak, udało mi się ukończyć liceum, i to wcale dobrze - ze średnią powyżej 4 (dokładnie: 4.13). Wreszcie, po 12 latach nauki mam się czym chwalić - bo gimnazjum to każdy idiota może ukończyć, ale najlepsze ostrowskie el-o już nie :]
To teraz tylko matura i weźcie-dajcie-mi-święty-spokój-na-trzy-miesiące
.
W międzyczasie natomiast Z PRZYJEMNOŚCIĄ pozbędę się szkolnych zeszytów i książek. Nigdy więcej! <jupi>
A o tych trzech latach szybko nie zapomnę, i nie zamierzam ^_^ Było po prostu zajebiście.
Trochę późno, bo pewnej pani w pewnym okienku nie chciało się ruszyć czterech liter i wprowadzić moich danych do systemu... no ale cóż. Zgodnie z obietnicą złożoną przeze mnie tydzień temu - przebijam!

Pewnie się ktoś spyta, za którym razem. Ja odpowiem matematycznie:
Liczba moich podejść do egzaminu na prawo jazdy jest liczbą naturalną większą od zera oraz mniejszą lub, w najgorszym wypadku, równą liczbie podejść dowolnej osoby, która przystępowała do egzaminu na prawo jazdy co najmniej jeden raz.
Z tego miejsca chciałbym pozdrowić wszystkich, którym się udało tak jak mi, oraz jeszcze mocniej tych szczęśliwców, którym się nie udało. BŁAHAHAHAHAHAHA.
Bo to z deczka beznadziejnie wyglądało:

A tak w ogóle to dzień dobry, 19 lat już mam :3 Rocznikowo, ale co tam ^^
Cóż, expa za wiele w tym roku nie było, ale drop niezły.
Pierwszym prezentem, względnie niespodziewanym (dla reszty domowników) jest ten oto czarny drań:

Porównywać go ze starym kotem nie można. Stary to bojąca się wszystkiego oaza spokoju, młody zaś - istny tajfun. Wszędzie wlezie, wszystko podrapie, wszystkim się pobawi. A do tego względnie (jak na kota) mądry (raz mu kuwetę pokazałem i od razu załapał :P), no i mruczy przemożebnie. Jak traktor.
No i mały się nam do czegoś już przydał - wiedzieliśmy, że Paskud (stary kot) jest duży, ale teraz uświadomił nam wszystkim, że jest OGROMNY.
Drugi prezent był już bardziej spodziewany, ale wypróbować go będę mógł dopiero za jakiś czas, na treningu:

A do tego takie pierdoły, jak słodycze, pomarańcze, kosmetyki, skarpety (jedna para o_O). Cholernie się cieszę z nowego portfela, do którego udało mi się zmieścić wszystkie dokumenty jakie miałem, i jeszcze sporo miejsca zostało.
Ale wiecie... zawsze może być więcej ;) Jeśli chcecie, możecie w każdym momencie wspomóc biednego webdevelopera zafascynowanego Japonią, który nawet na piwo nie ma (tzn. wystarczy mi na jakieś tanie siki z Biedronki - tzw. "wyrób piwopodobny") - poniżej podaję numer konta ;) Akceptuję również przesyłki pocztowe z w/w trunkiem; po adres zgłaszajcie się na Jabbera.
84 1140 2004 0000 3102 3590 4257 [mBank]
z dopiskiem CYCKI, cobym wiedział, na co spożytkować
Tyle się przez ostatnie dni działo, że nie miałem kiedy napisać o pewnej sprawie. Ale to materiały na inne wpisy :>
Wreszcie, po kilku latach męczenia się na nie-moim sprzęcie (i odganiania natrętów [sióstr] kijem), mam własnego laptopa. Przyszedł dopiero dwa tygodnie temu, ale już mogę napisać, że jest świetny. Co prawda jeszcze go nie włączałem (prądu jeszcze nie dowieźli), ale jestem w stanie kilka słów napisać. Sam sprzęcior jest profesjonalnie wykonany i ładnie wykończony. A touchpad i klawiatura są tak genialnie zrobione, że aż chce się pisać i ruszać kursor dla samego ruszania... Sam ekran się tak błyszczy, że już nie potrzebuję lustra. W komplecie był też zasilacz i ściereczka do ekranu.
Ogólnie... to dobry sprzęt jest :)

Pomysł zrodził się wczoraj wieczorem w głowach kilku osobników z mojej klasy (w tym w mojej). Kombinowaliśmy, jak by tu "z przyczyn losowych zaszczycić szkołę naszą nieobecnością". Ktoś powiedział: chodźmy krew oddać!
. Cel szczytny (od dawna o tym myślałem), a do tego dawają darmowe czekolady pod koniec :P
Przyznam się szczerze, miałem niezłego pietra. Raz, że to był mój "pierwszy raz", a dwa, że mimo wszystko moment wkłuwania igły do najprzyjemniejszych nie należy... ale i tak było lepiej niż się spodziewałem. Najpierw rejestracja (myślałem że się wymigam, bo jako jedyny nie mam jeszcze dowodu, ale okazało się, że wystarczy jakikolwiek dokument z PESELem) - w myśl sławnych w niektórych kręgach (czyt. mojej klasie) zasad: 1) raz kozie śmierć
oraz 2) jak wszyscy to ja też
również się zarejestrowałem. Chwila czekania i pierwsze "łomatko": pobranie próbki. Następnie wizyta kontrolna (mierzenie ciśnienia i takie tam - tutaj dwóch z naszej szóstki odpadło: jeden za kolczyk, a drugi zasłabł) i na salę... Najgorszy był fakt, że dwa razy wkłuwali igłę (ze dwa razy grubszą niż poprzednio!) i dwa razy nie trafili x_X Dopiero za trzecim moja krew popłynęła do worka...
Lekko zaskoczyła mnie miła obsługa. Co chwila pytania, czy ktoś chce herbaty bądź kawy, czy się dobrze czujemy etc. Ale w sumie ich nawet rozumiem - to my robimy łaskę przychodząc i oddając trochę keczupu z żył, nie idąc do szkoły czy pracy :P
Po ok. 15 minutach lekko zdrętwiały i pół kilograma lżejszy (wypompowali ze mnie ponad 450 ml) poszedłem po moje czekolady (i gratisowo kilka biletów autobusowych - przydadzą się ^_^), po usprawiedliwienie dla szkoły i fajrant.

A wiecie, jak fajnie się biega w obuwiu ochronnym (tymi niebieskimi workami) po rynku, strasząc gołębie? xD
Czy ja jestem jedyną osobą, która w życiu nie obejrzała żadnego odcinka "Tańca z gwiazdami", "You can dance", "Jak oni śpiewają", "Gwiazdy tańczą na lodzie", "Idola", "Mam talent" i innych podobnych programów?


