18sty

Idealna gra na sesję, cz. 2: World of Tanks

Zapodano o 00:03

Pół roku temu wszystkim współstudentom polecałem grę WarLight. Jako że pierwsza tegoroczna sesja już niedługo, wypadałoby polecić coś nowego ;)

Na jednym z boardów tematycznych pewnego popularnego anonimowego forum obrazkowego znalazłem informacje o grze MMO, w której cała sprawa rozchodzi się o czołgi (oraz niszczyciele czołgów i działa samobieżne) z okresu II wojny światowej i jej okolic.

Przyznam szczerze: jest to moje pierwsze starcie z grą MMO inną niż MMORPG, dlatego może mój zachwyt jest przesadzony. W roleplayach najbardziej denerwuje mnie długość samej rozgrywki. O ile na początku poziom postaci szybko wzrasta, odkrywa się nowe skille, miejscówki, potwory czy też uroki samego systemu gry, tak w późniejszej fazie gry można się zanudzić na śmierć. Chodzi się z tymi samymi osobami w te same miejsca, żeby zabijać te same moby za pomocą tych samych skilli, a po pięciu godzinach jedyne co się zmienia, to pasek poziomu postaci - z 39% do 42%.

W World of Tanks jest - póki co - inaczej. Gra podzielona jest na dwie części: pierwszym z nich jest garaż, w którym kupujemy czołgi, sprzedajemy czołgi, apgrejdujemy czołgi, rekrutujemy załogę... no, modernizujemy na całego. W szczegóły nie będę się wdawał, bo wychodzą w praniu - cały system jest dość przystępny.

Mój wypieszczony PzKpfw IV

Drugą częścią gry jest - jak można by się domyślić - walka. W skrócie wygląda to tak: na jedną mapę wrzucane jest jakieś 30 pojazdów, podzielonych na dwie zbalansowane drużyny (zarówno jeśli chodzi o rodzaj, jak i o klasę pojazdów). Wygrywa ta drużyna, która w ciągu 15 minut przejmie bazę wroga albo zniszczy wszystkie wrogie czołgi (jeśli nikt nie wygra po 15 minutach, ogłasza się remis). I to mi się w tej grze podoba najbardziej: sama walka trwa najwyżej kwadrans. Jeśli Twój czołg zostanie zniszczony, możesz bez żadnych obaw wyjść z gry (albo zagrać jeszcze raz innym czołgiem). Nie trzeba spędzać dwóch godzin na siedzenie w centrum miasta szukając drużyny, potem pół godziny na dotarcie do celu, następne 3 godziny na expienie - a potem Twoja postać umiera i tracisz całe doświadczenie, jakie zgromadziłeś przez te kilka godzin, plus do tego jakaś część ekwipunku.

Nie jestem żadnym ekspertem od uzbrojenia - jak na moje amatorskie oko, jest wcale nieźle. W czołgach można niszczyć wiele rzeczy od wielu stron: można atakować czołg właściwy, co przyczyni się do zmniejszenia jego ilości punktów życia; oprócz tego można np. uszkodzić wieżyczkę albo zawieszenie; można też celować w zbiornik paliwa lub amunicję, gdzie trafić jest cholernie trudno, ale celny strzał zazwyczaj kończy się eksplozją. Z drugiej strony, sterowanie nie jest specjalnie skomplikowane: WSAD i lewy przycisk myszy wystarczą.

Samych pojazdów też jest sporo, podzielonych ze względu na kraj produkcji: USA, Niemcy i ZSRR. Ja oczywiście póki co jeżdżę żelastwem niemieckim, jako że ruskich nie lubię, a amerykańce są grubi. No i panzerkampfwagen dumnie brzmi.

Również system wyboru drużyn wydaje się być dobrze przemyślany. Raczej nigdy nie będzie tak, że ze swoim Leichttraktorem (czyli tym najgorszym czołgiem, którego dostajesz na samym początku gry) trafisz na dziesięć PzKpfw VI - a to jest jedna z najbardziej wkurzających wad gier online. W tej grze - jako, że jest to gra drużynowa - nawet będąc na samym dole tabeli, można zyskać sporo doświadczenia i kasy.

Oczywiście polecam. Gdzieś wyczytałem, że jest to jedyna produkcja MMO skupiająca się na jeżdżących kawałkach złomu, więc wyboru zbyt dużego nie ma ;) Gra póki co ma status zamkniętej bety, o klucz należy aplikować. Ja dostałem go po parunastu godzinach, więc nie jest źle. Tak tylko informuję, że przez najbliższe 2 dni - do 19 stycznia włącznie - w związku z otwarciem nowego serwera zdobyte doświadczenie i kasa mnożone są razy pięć ;)

A kolokwia i egzaminy zdadzą się saaaaaaaaaaame

Kategorie: Gry ø


#1. D4rky
18 sty '11, 00:09

na jedną mapę wrzucane jest jakieś 30 pojazdów, podzielonych na dwie zbalansowane drużyny

MMO

Dude, proszę, nie myl pojęć. To nie jest MMO, to tylko gra w trybie Multiplayer. MMO to Massively multiplayer online. Massively. Dużo postaci na wielkiej mapie.

#2. Modrzew
18 sty '11, 00:13

Oficjalna strona:

World of Tanks is a team-based massively multiplayer online game dedicated to armored warfare in the mid-20th century.

Wikipedia:

World of Tanks is a 3D team-based massively multiplayer online game

Mówiłeś coś? ;)

#3. D4rky
18 sty '11, 00:19

Tak, że Wikipedia nie jest wiarygodnym źródłem informacji, a oficjalna strona podaje pierdoły. No, ale skoro już cytujemy Wiki:

A massively multiplayer online game (also called MMO and MMOG) is a multiplayer video game which is capable of supporting hundreds or thousands of players simultaneously. By necessity, they are played on the Internet, and feature at least one persistent world.

MMOGs host a large number of players in a single game world, and all of those players can interact with each other at any given time. (...) Non-MMOGs, such as Battlefield 1942 or Half-Life usually have fewer than 50 players online (per server) and are usually played on private servers

#4. Modrzew
18 sty '11, 00:29

Pasuje, bo wszyscy gracze siedzą na jednym serwerze, mogą ze sobą rozmawiać, w przyszłości może handlować ze sobą. A że nie są na jednej mapie? Cóż, to nie MMORPG, gdzie łazisz avatarem po świecie. W tym wypadku w sumie można powiedzieć, że wszyscy siedzą w jednej wielkiej szopie z czołgami ;)

#5. ID+
18 sty '11, 01:17

Mnie osobiście ta gra nie chwyciła, ale mogę stwierdzić że w klanie w którym gram zrobiła furorę.

A co do MMO? Dla mnie to zwykła sieciówka z rozbudowaną poczekalnią.

See you on the battlefield ;]

#6. Del
18 sty '11, 10:54

Dla mnie WoT to MMO, poniewaz gra wiele osob na jednym serwerze (a ten podzielony jest na bitwy, ale to wciaz jedem serwer).
Z gier tego typu to polecam jeszcze Navy Field. Realia te same, tyle, ze plywamy okretami. 5 nacji do wyboru (Brytyjczycy, Amerykanie, Japonczycy, Niemcy, Francuzi) + dwie kolejne w drodze (Sowieci i Wlosi). Jedyny mankament to dlugosc czekania na bitwy. Niby max to 10 minut, ale czesto zdarza ze sie czeka sie te 8 czy 9 minut i nagle sie okazuje ze osoba hostujaca jest nieobecna i trzeba do innego pokoju przejsc. I czekanie sie zaczyna od nowa.

#7. Modrzew
18 sty '11, 18:14

Tutaj takiego problemu nie ma, przynajmniej jeśli chcesz zagrać zwyczajne Random Battle, gdzie drużyny są losowane. Po parunastu sekundach jest już komplet, no chyba że dopiero zaczynasz grę i jeździsz ww. Leichttraktorem - ale nawet wtedy 2 minuty to był max ;)

#8. Del
19 sty '11, 10:45

Wiem, bo sam gram (na EU). WoT ma te przewage nad NFem, ze tu walke startuje serwer, a nie gracz

#9. RaV
20 sty '11, 15:48

Fajna gierka, w miarę prosta i przystępna, nie wciąga na długie godziny, co teoretycznie uznać należałoby za wadę, ale dzięki temu można bez przeszkód rozegrać jedną czy dwie bitwy bez obawy, że się gdzieś spóźnimy, itp. W WoWie denerwowało mnie, że jak już włączyłem to byłem uziemiony na co najmniej pół godziny, bo tyle trwał BG lub instancja.


kod

Wszystko zastrzeżone przez Modrzewia, bla bla bla. Podziękowania dla Joggera. Valid XHTML 1.1 i CSS.