ef - a fairy tale of the two
Tytuł może być troszkę mylący. ef - a fairy tale of the two
to gra z gatunku visual novel, ja natomiast opisuję dwie serie anime powstałych na jej podstawie.
We wpisie znajdują się spoilery, które są zamalowane czarnym kolorem. Jeśli chcesz je przeczytać (robisz to na WŁASNĄ odpowiedzialność! Nie dzwoń potem do mnie, że sobie zabawę popsułeś! [pozdrowienia dla ***** i jego "drzewka" w Fate/stay night... RZAL PE EL]), najedź mychą na zaczernione.

eternal feather
ef - a tale of memories oraz sequel, ef - a tale of melodies to tytuły (każdy po 12 odcinków) opowiadające o czwórce protagonistów: dwójce w memories (Hirono Hiro oraz Asou Renji), oraz kolejnej dwójce w melodies (Kuze Shuichi oraz Himura Yuu). Każdy z bohaterów natyka się na swojej drodze na jakąś dziewczynę, z którą zaczyna - mówiąc wprost - kręcić. Prosty i oklepany motyw który się już pojawił w pierdyliardzie romansideł, chciałoby się powiedzieć, prawda?
emotional flutter
A guzik prawda. ef jest wyjątkowe pod paroma względami: bardzo oryginalne umiejscowienie akcji (to nie jest kolejne "gimnazjum w którym wszyscy chodzą do jednej klasy" - ja do przedostatniego odcinka melodies myślałem, że to jest jedno miasto, a nie dwa... i się dziwiłem, czemu Kei nigdy Chihiro nie odwiedza, jeno smsują cały czas); bohaterowie z niebanalnymi problemami (polecam Chihiro i tę scenę, gdy stara się o wszystkim zapomnieć - orgazm) czy też porządna fabuła (która mówi o czymś więcej niż tylko strachem przed powiedzeniem magicznego 大好き). Nagłe zwroty w akcji? A proszę bardzo - tyle że bez przesady; jest ich na tyle dużo, żeby trzymały w napięciu, i na tyle mało, żeby bez problemu można było się połapać w sytuacji - choć na początku memories może być trochę ciężko. Mroczna przełość bohaterów? I to również. Ale scen masowego mordu z hektolitrami krwi rodem z Elfen Lied (chodzi o tę scenę w pociągu) się nie spodziewajcie; tutaj chodzi o coś więcej. Całość (nie)stety kończy się dobrze (chociaż wolałbym, żeby Yuuko została... ;()
Przyznam, że pod tym względem memories jest znacznie lepsze od następcy - tam momentami widać tak perfidną copypastę, że aż szkoda słów. Również historia trochę oklepana (czyt. za mało różnic w stosunku do poprzednika).

euphoric field
Jeśli chodzi o kreskę, to dla niektórych wystarczy, że napiszę jedno słowo i wszystko będzie jasne. Słowem tym jest: SHAFT. Tak jest, ten sam SHAFT, znany między innymi z takich cudeniek jak Sayonara Zetsubou Sensei czy Maria†Holic. Od razu zaznaczę: animacja jest naprawdę prześliczna, nie ma tu mowy o dość kanciastej formie znanej z poprzednich dwóch tytułów. Jedna rzecz, która mi się podoba w produkcjach tego studia, to zabawa formą. Zupełnie jakby chcieli nam przekazać wiadomość: tak, my już wiemy, że jesteśmy zajebiści, więc trochę sobie pokombinujemy
. Z animacją, z kolorami - praktycznie ze wszystkim. Połączcie to, za co kochamy inne tytuły z tej stajni ze staranną kreską na najwyższym poziomie - cud i miód po prostu! Polecam zwrócić uwagę na opening w melodies - praktycznie co odcinek inna wersja.
Genialny przykład owego bawienia się formą jest również ukazany w memories, gdy Miyako dzwoni do Hiro. Pierwszy raz, gdy nie może się dodzwonić i zostawia kolejne wiadomości (które skrupulatnie pojawiają się na ekranie). Drugi raz, gdy dzwoni do niego z budki - nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to genialne w samej istocie. "Zwykłe studio" pokazałoby przejście z 100 do 99, potem (powiedzmy) z 67 do 66, następnie 32 na 31 i, dajmy na to, ostatnie pięć impulsów. Tutaj natomiast mamy konsekwentnie odliczane od 100 do 0, co 2 sekundy. Potęguje to efekt, prawda?

ever forever
Osobnym aspektem jest muzyka. Nie mam zielonego pojęcia, kto ją komponował (w sensie, nie znam tego gościa), ale jedno napiszę: SZACUN, CZŁOWIEKU. Stworzyłżeś kawał pięknej, cudownej muzyki, której można słuchać i słuchać i słuchać i się nie znudzi.
Na osłodę mój ulubiony kawałek, który jest genialny w każdej sekundzie - 悠久の翼 (który jest jednocześnie ostatecznym endingiem do memories):

ebullient future
Podsumowując? Dawno nie oglądałem równie wybitnego anime. Jest kilka malutkich niedociągnięć (np. "engrish", czyli jak zwykle beznadziejny angielski - i śpiewany, i pisany; albo też seyiuu Chihiro, które jest obrzydliwe), ale są one na tyle malutkie, że nie przeszkadzają w całości. (No chyba że jesteś tak upierdliwy jak ja i czytasz każdy tekst, który przewija się przez opening. A do głosu Chihiro przywyka się po dwóch odcinkach.) Polecam każdemu, niezależnie od wieku, płci, statusu społecznego i miejsca zamieszkania!
Dla leniwych, jak zawsze, torrenty: ef - a tale of memories oraz ef - a tale of melodies. Obraz jako h.264 w kontenerze Matroska z softsubami, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Za suby podziękujcie grupie Conclave-Mendoi (albo w skrócie Menclave), która odwaliła kawał dobrej roboty.
Od jakiegoś już czasu ta pozycja jest na mojej liście must see, ale jakoś czasu ciągle niewiele :/
mam zassane na dysku, czeka na mnie :P
//btw zmień kolor czcionki na buttonach w formularzu komentarzy
Haku, dwa wieczory i masz obejrzane.
Refresh, jeśli chodzi o formularz, to niedługo (tzn. jak będę miał wenę) się go kompletnie przerobi, bo obecny to syf straszliwy ;p
Modrzew – pierwszy odcinek zaliczony, dobrze, że już po sesji bo reszta odcinków leci na dysk i do końca tygodnia muszę obejrzeć :]
Marudzilam ostatnio, że chcę obejrzeć jakąś dobrą serię, ale nie miałam ochoty na nic, co mi kumpel podrzucił (jakem baba…).
A tu proszę (: Interesująco brzmi.
A tak baj de łej – gdzie można gierkę znaleźć? :> Google nic sensownego mi nie podaje.
Gra jest (jak anime) na dwie części podzielona.
First Tale: http://isohunt.com/torrent_details/19618937
Latter Tale: http://isohunt.com/torrent_details/54655553
Torrenty mi nie za bardzo pasują ale dzięki, udało mi się dzięki nim znaleźć pliki na rapidshare :)
Jakby to… dopóki nie masz konta Premium, Rapidshare jest średnie na jeża.
A, tłumaczenia – jak coś – nie ma. Chyba :P
Akurat konto premium mam, bo skoro torrenty nie działają to jakoś radzić sobie trzeba.
Czyli to po japońsku? To ja podziękuję, myślałem, że to po angielsku ;]
No a Pan szanowny myślał, że po jakiemu? :P Było ponoć jakieś fanowskie tłumaczenie, ale stanęło w miejscu zanim się rozpoczęło.
Dobre anime, swietne wrecz (obie serie), ale TYLKO dla tych ktorzy dzierza romanse – fanow tylko shoujo odsylamy z powrotem do Bleacha i Naruto