Sen.
Ale nie taki zwykły. Otóż, dzisiaj, ok. godziny 4:40, miałem pierwszy zapamiętany przez siebie świadomy sen.
Jak to wyczytałem gdzieś tam, pierwsze świadome sny zawsze kończą się przedwczesnym przebudzeniem, z powodu doświadczenia czegoś nowego. I tak samo (przynajmniej podobnie) było w moim przypadku: samego snu nie pamiętam, pamiętam jedynie, że ktoś z dziwnym uśmiechem biegał po moim domu. Po chwili ta sama scena się powtórzyła, więc złapałem tego kogoś za rękę, i wtedy właśnie pomyślałem sobie, że jak się nie obudzę, to stanie się coś strasznego. Toteż wrzasnąłem OBUDŹ SIĘ!
...
...i po chwili leżałem już we własnym łóżku, słysząc jeszcze w uszach echo mojego wrzasku.
Oj, ja chcę więcej, tym razem mam nadzieję się nie obudzić ^^'
E tam, najlepszy był pierwszy mój celowy LD – kończył się wrzaskiem na cały regulator czysto polskiego „o k*rwa!!!” :P :P.
Później już było kulturalnie. Tylko najgorzej było 4. dnia – obudziłem się, ale nie we śnie, tylko chory i z wysoką gorączką w realu ;). A potem już nie próbowałem [1], bo nie chciało mi się na godzinę wstawać o czwartej nad ranem. Lenistwo :P.
[1] Ale i tak wiele razy spontanicznie dostawałem, przez co po pewnym czasie miałem już tego dość.
Świadome sny to całkiem fajna sprawa. Kiedyś, kiedy jeszcze śniłem (teraz nawet snów nie pamiętam – śpię, ale nie śnię) zdarzały mi się celowe, świadome sny. Ale wykorzystywałem je raczej w prozaiczny sposób. Latanie, próba odczytania jakiegoś napisu (to mi się nigdy nie udało – zawsze był niewyraźny, zmieniał się itp.) ewentualnie polepszenie estetyki snu :P
Latanie jest świetne, ostatnio znowu wracają mi świadome sny i tak śniłem jakoś przed mitinkiem, że jestem przed domem i stwierdziłem, że mam ochotę polatać i udało się! Wrażenia niesamowite na serio, to się czuje!!! Niestety długo sobie nie polatałem, a szkoda :)
Gratuluję. :) To wspaniałe doświadczenie, pamiętam swój pierwszy świadomy sen: gramoliłem się gdzieś i w pewnym momencie pojawiła się w mojej głowie myśl, zupełnie jakby to powiedział ktoś inny: „Wiem, że śpię a to jest mój sen”. Przez chwilę czułem swoje ciało „senne” oraz to prawdziwe i z wrażenia prawie się obudziłem. :)
Poszukaj literatury Adama Bytofa na ten temat, tytuł brzmiał bodajże „Oneironautyka”. Powodzenia w powracaniu do świadomego snu. :)