Apollo Justice: Ace Attorney - recenzja
Wczoraj, około godziny 22:30 udało mi się przejść tę grę - w sumie w tym samym dniu co Adex ;) Jak obiecałem - teraz coś w rodzaju recenzji ;) Może zawierać spoilery (i raczej zawiera), tak więc lepiej nie czytaj, dopóki nie jesteś tak w połowie 4 sprawy. I tak, ja wiem, że jest niespójnie napisane, że szczególiki to z kosmosu biorę i że ogólnie jestem cyniczny.

Główny bohater... początkujący prawnik z dziwną fryzurą. Hm, skąd my to znamy? ^^' Wygląda jednak IMO o wiele lepiej niż Phoenix - w czerwonym mu do twarzy :P, i ma fajną bransoletkę. Oto on, Apollo Justice w pełnej okazałości, chwilę po wrzaśnięciu "OBJECTION!":

Zamiast Mayi/Emy, tym razem towarzyszy mu Trucy Wright, młoda prestidigitatorka, córka Wrighta. Co prawda co do jej pochodzenia, to się wyjaśnia w 4 sprawie... no ale na razie niech zostanie to owiane tajemnicą. I żeby zrobić Wam na złość - NIE, to nie jest Pearls Fey. Feyów nie ma. Ani śladu. I w kapeluszu jest brzydka. A kapelusz zdejmuje bardzo rzadko, tzn. jak wykonuje trick z Panem Kapeluszem.

Ogólne odczucie? Goście z Capcoma wzięli i połączyli najlepsze rzeczy z poprzednich części. Czyli tak: z PW1 wzięli fabułę, z ostatniej sprawy w PW1 wzięli metodę naukową (scientific investigation jakoś bardziej mi pasuje), z PW2 wzięli magatamę, a z PW3 wzięli muzykę. Miodzio? Nie do końca... ale o tym za chwilę, najpierw kilka pochwał.
Co mi się podoba? Że sprawy się ze sobą łączą. Już nie jest tak, że pierwsza sprawa (ewentualnie druga) należy do wątku fabularnego, trzecia i czwarta są z kosmosu wzięte, a piąta kontynuuje wątek rozpoczęty w pierwszej (chociaż w AJ to też tak nie do końca... ale jest lepiej). Np. taki Gavin starszy. Niby po pierwszej sprawie siedzi sobie w kiciu i już o nim zapomnieliśmy, a tu nagle wraca jak bumerang w sprawie czwartej.
Grafika wyładniała. Pojawiły się filmiki (ale takie z prawdziwego zdarzenia, nie jakieś animacje jak w poprzednich częściach), intra, outra (nawet ending jest w 3D), możemy se dowody w 3D poobracać i tak dalej. Same sprite'y też wyładniały. Phoenix w 3 poprzednich grach był kanciasty, aż piksele widać. Apollo już jest ładnie zaokrąglony i wyantialiasingowany.
Muzyka. MUZYKA. Muzyka jest genialna. Po świetnej jedynce, beznadziejnej dwójce i średniej trójce wreszcie wróciła do normy. Po prostu bomba. Jeśli ktoś chciałby
I na dodatek nie ma Feyów i tego całego "duchowego kanałowania". JESSSSSSSSSSSSSSSSSSSS. Wreszcie! Maya mnie wkurzała (jak można być taką idiotką?), Mia już się przejadła, tak samo jak reszta rodzinki (szczególnie ciotka Fey... ble). Rozpoczynamy grę w zupełnie nowym świecie (jednak kilka postaci jest - np. Gumshoe ^^). Powiew świeżości - to lubię!
Skoro o bohaterach mowa, to trzeba także wspomnieć o starych znajomych. Na porządku dziennym jest Ema, która awansowała do miana detektywa - moim zdaniem była ładniejsza gdy miała 15 lat ^^ I nie żarła tyle Snackoosów. Pojawia się też Gumshoe i Meekins, ale to dopiero w trakcie używania systemu MASON (brzmi tak trochę radiomaryjnie...)
MASON. Właśnie. Ustrojstwo umożliwia powrót do 4 miejsc z przeszłości i porównanie ich z czterema miejscami w przyszłości. Dziwnie brzmi? E tam, fajnie jest... to znaczy fajnie by było. Owszem, sprawia to frajdę, prezentując rzeczy z przyszłości w przeszłości... ale dlaczego, do cholery jasnej, tylko 4 miejsca?! To się nazywa niewykorzystanie możliwości konsoli! Mogło być tego o wiele więcej, a tak to tylko liznęliśmy wszystkiego i do widzenia.
Tak samo jest ze scientific investigation. Pamiętacie, jak to było w "Rise from the Ashes"? Co chwila sprawdzanie odcisków, mozolne sprawdzanie przedmiotów w środowisku 3D i tak dalej. A teraz? No co, to wszystko jest... ale... sprawdzanie odcisków - RAZ, odlew odcisku buta - RAZ, ślady krwi - RAZ, ślady trucizny - RAZ, odtwarzanie sceny zbrodni - RAZ. Wtf is that?! To ma być główny atut gry?! Ja podziękuję!!!
Podobnie jest z wyżej wymienioną bransoletką i "spostrzeganiem" - za mało!!! Jedna czy dwie okazje na całą sprawę do krzyknięcia "GOTCHA!" to zdecydowanie za mało. Ale i tak jest lepiej niż w przypadku dochodzenia naukowego (ble).
Dalej, fabuła. O ile do spraw 1-3 nie mam zastrzeżeń (wszystko tak jak być powinno), to do ostatniej już mam. Zaraz po sprawdzeniu "jak to było 7 lat temu", następuje drugi dzień sprawy w sądzie. Japierniczękaczuszkamać, ale NUDA! Wszystko już z góry wiadome, następuje tylko potwierdzenie faktów! Żadnego zwrotu w akcji (a były wcześniej, i to bardzo udane!), jak to było, chociażby, w "Rise from the Ashes" - tu już niby koniec, a nagle JEBS i cała argumentacja idzie się kochać.

Podsumowując... gra jest dobra, nawet bardzo dobra. Ocenę wystawić? A wystawię 9/10, niech ma. W sumie to można grać, nawet jak się w poprzednie nie grało... ale NIE RÓB TEGO. Nie. Bo stracisz masę frajdy z przechodzenia 3 poprzednich części.
Ach, Phoenix Wright, moja ulubiona gra :). Na razie za sobą mam dopiero PW1 i 2, ale mój NDS już się grzeje z niecierpliwości w oczekiwaniu na PW3 :).
Gesty jak z Majin Tantei Nougami Neuro xD
Hannin wa… Omae da! xD