Tak. Wszyscy już słyszeli, co się dzisiaj stało?
27 zabitych, 23 rannych. Smutne. Piszę to bez ironi (jeszcze). Żal mi tych ludzi, ich rodzin i znajomych - mają przejechane do końca życia.
Nooo, ale nie o tym mowa. Byłem dzisiaj u rodziny na imieninach - z 15 razy padł zwrot jaka tragedia, Jezus, olaboga
. TVN24 przez cały dzień nadawał wiadomości na czerwono (z etykietką "pilne"), co dwie minuty powtarzając przypominamy wiadomość dnia - (...)
. I jeszcze kurdupel chce ogłosić żałobę narodową, a jego brat (też kurdupel) zrobi zrzutkę na pomoc dla ofiar i rodzin ofiar.
Dwa słowa cisną mi się na usta - k....a mać.
Żałobę? Z jakiej okazji?! Że 27 osób zginęło? A ile osób zginęło na polskich drogach? Ile osób dostało nóż między żebra od bliźniego? Ile ludzi na całym świecie umarło ze zwyczajnego braku wody pitnej oraz porządnego zanieczyszczenia tej niepitnej?! Cytując pewną osobę z forum Gazeta.pl: W jak dużej grupie trzeba zginąć, żeby była ogłoszona żałoba narodowa?
.
Rzygać mi się chce, jak to wszystko widzę. Dlaczego rodzina osoby, która zginęła w grupowej katastrofie gdzieś w Alpach ma być lepsza niż rodzina osoby, która wyprzedzała na trzeciego na polskich drogach, a sama osoba ma być podniesiona do rangi bohatera narodowego? Co ona takiego zrobiła? Czym się różni od innych ofiar wypadków na drogach?!
Mówiąc bardzo szczerze i bardzo wprost: mam tę katastrofę bardzo głęboko gdzieś. Jak i cały szoł medialny, wywołany wokół niej. Że co? Że mam znieczulicę? BUHAHAHA. Nie płakałem po papieżu, nie płakałem po górnikach z Halemby, nie będę też płakać po ofiarach wypadku gdzieś w Alpach. Nie płaczę i nie żałuję ludzi, o których nigdy nie słyszałem. Chyba, że zginęli w jakiś naprawdę przykry sposób. Ale to tutaj, to był zwyczajny wypadek na drodze - kierowca jechał za szybko. W porównaniu do ilości ludzi, która też ginie na drogach z równie prozaicznych powodów, 27 istnień to bardzo śmieszna liczba.
Tak, ja uważam, że iPhone to syf, szajs etc. Opinię taką wyrażam po zobaczeniu kilkudziesięciu (no dobra, kilkunastu) stron o tym urządzeniu. Są dwa główne powody.
Powód pierwszy: obrazek wyjaśni lepiej (zakoszone z digga, czy reddita):

Co prawda, jest to (krypto)reklama konkurencyjnej Nokii - ale pokazuje, że iPhone nie ma podstawowych funkcji, i teraz każdy to wytyka. Poniekąd łączy się to z drugim powodem - ludzie za bardzo się napalili na "ajfona" i są rozczarowani.
Powód drugi: szał medialny. Przykładowo, subskrybuję newsy z digga (wybrane) i reddita. W ciągu paru ostatnich tygodni, w każdym z tych źródeł MUSIAŁO BYĆ po kilka - co najmniej! - wiadomości o tym, jaki to iPhone będzie wspaniały, jaki będzie super i w ogóle. Że będzie miał to, że Steve zarządził, że będzie komunikacja z Microsoft Exchange. Normalnie poczułem się jakbym był na jakimś fanblogu! Ludzie tylko "iPhone to, iPhone tamto". Szczytem był kilkusekundowy filmik o tym, jak jakiś frajer upuścił swoje świeżo zakupione cacko, czy też informacja o kobiecie, która chciała kupić całą dostawę ze sklepu, i odeszła z niczym! Poziom "Faktu", albo i niżej!
Jeśli ja miałbym wybierać, to bym wziął w/w Nokię N95 albo jakiegoś palmofona z Windowsem na pokładzie - przynajmniej wiem, że biorę sprawdzone i solidne, a nie jakieś coś, na które się wszyscy napalili, a które ma niewiele do zaoferowania.

