Wczoraj udało mi się włamać do Matriksa i wykraść kawałek kodu, odpowiadający za lekcje języka polskiego w naszej klasie. Postanowiłem zaprezentować go światu:
- while(uczen->isSaying)
- {
- if(jarnecka->random(1, 10)<=2)
- continue;
- else
- {
- uczen->Pause();
- jarnecka->Say("Yhm, yhm, tak, tak");
- jarnecka->RepeatLastSentence("2"); // how many times repeat
- while(!jarnecka->ShutUp)
- uczen->Wait(500); // in miliseconds
- uczen->unPause();
- }
- if(strstr(uczen->output, "yhm"))
- {
- uczen->Pause();
- jarnecka->Say("Nie \"yhm\" tylko \"tak\"!");
- uczen->unPause();
- }
- if(jarnecka->random(1, 10)<=4&&uczen->position=="sitting")
- {
- uczen->Pause();
- jarnecka->Say("A może byś tak wstał?!");
- uczen->unPause();
- }
- if(strstr(uczen->output, jarnecka->unpleasant))
- jarnecka->lookBlank();
- }
Tak więc, muniiek już pisał że gości u siebie Holendra z wymiany szkolnej. (Jutro chyba jedzie do domu)
Generalnie do nich nic nie mam. Ot, pierwsze klasowe skojarzenie to było lesby i metro
i niewybredne dowcipy (np. gdy hałasowali na sali gimnastycznej, mówiliśmy sobie że ich nakarmili :>), potem przestaliśmy, bo to była już normalność, a obcokrajowcy okazali się całkiem porządnymi ludźmi. Ale co robiła szkoła?
No, lekcji nie było niektórych (np. wtorek: dwie godziny później do szkoły i godzinę wcześniej do domu), ale wszystkie najlepsze ławki SRU! do sali nr 31. Żeby sobie czasem te obcokrajowce nie pomyślały że my jakieś tam ławki takie nie ten tego mamy. W toaletach pojawiło się mydło w płynie (takie porządne, nie wyglądające jak sperma) i papier toaletowy. Przed bydynkiem załopotała flaga 3LO, a w wejściu pojawiło się kilka kolorowych flag. W całej szkole były napisy "WELCOME HOLLAND", czasem z końcówką "IN POLAND". Na sali gimnastycznej też dekoracje, i flaga holenderska na fladze polskiej. W tym miejscu chciałbym serdecznie pogratulować profesor od WOK-u (nazwiska nie pamiętam), która nie dość że na lekcjach PRZYNUDZA W CHOLERĘ, to jeszcze nie wie jak się flagi ustawia. Gdzie my żyjemy, w jakim kraju? Kto DO NAS przyjeżdża? MY ich gościmy, więc flaga polska powinna być PRZED holenderską. A jak zwróciłem na to uwagę, to odezwała się jej "Nauczycielska Duma" przez ogromne N i D, która w prostych słowach powiedziała wypierdalaj, ja wiem lepiej
. Szczyt Dna Wklęsłego™.
Żeby było śmieszniej, w drugim dniu wizyty napisałem na szkolnym forum o ławkach, o "kiblowych zmianach" i dla żartu dodałem niedługo na stołówce zamiast herbaty będzie kawior ;p
(u nas na stołówce w czasie długich przerw za darmo rozdawają herbatę). I co? Środa, dzień języków obcych - SRRRRUUUU! cała świetlica wyładowana jakimiś specjałami, za które to nasza polsko-holenderska ekipa kazała sobie ciężkie pieniądze płacić. A dzisiaj na GDW zauważyliśmy dwóch panów, którzy nieśli trzy duże torby termiczne. Tak na oko do każdej spokojnie weszłyby po dwie duże pizze.
Trzeba jeszcze dodać, że przygotowane zostało przedstawienie, w którym to byłem zmuszony w środę (i dzisiaj na dokończeniu) siedzieć. Jak się prezentowało? Kicha, nędza, żal i rozpacz. Dwóch uczniów mówiło po angielsku z nienagannym polskim akcentem, po nich jakaś grupka uczniów udawała że umie śpiewać. A to wszystko przy fatalnym nagłośnieniu (ja chyba nie za bardzo lubię głośnego śpiewu). Śpiewanie to przypominało mi coś, co słyszałem sześć lat temu na "rocznicy otwarcia supermarketu Intermarche" (no co, wybudowali mi tuż pod blokiem [wtedy jeszcze na blokowisku mieszkałem] więc czemu nie korzystać?) - muzyka leci z playbacku, a miły pan zaśpiewa wszystko dla wszystkich.
Dzisiaj też nie za dobrze - owszem, "Randka w ciemno" miała ciekawych uczestników (czyt. strongmena, geja i kujona - ten ostatni wyznał że słucha porządnej muzyki, m. in. SOAD!), ciekawe zakończenie (Myślę że najlepszym wyjściem dla ciebie jest po prostu ucieczka
) - ale reszta wołała o pomstę do nieba. Holendrzy wraz z Polakami prezentowali swoje wypociny stworzone w PowerPoincie o sławnych Polakach. Nudne jak flaki z olejem, tragicznie wykonane, z beznadziejnym komentarzem.
Podsumowując - nie lubię wymian, i ich chyba nie polubię, jeśli szkoła w trakcie ich trwania będzie się zmieniać w Jedną Wielką Sztuczyznę™. Takie plastikowe, kolorowe, błyszczące, zasyfione chemikaliami jabłko, które jest ładne tylko z zewnątrz.

